Krzysztof Rybiński przewiduje, że w 2100 r będzie

nas 16 mln, jeżeli depopulacja Polski będzie przebiegać w obecnym tempie. A znaczy to, że jako naród wymieramy jak mamuty. Spadek liczby ludności wynika z sytuacji ekonomicznej, która nie sprzyja zakładaniu rodzin, a na dodatek państwo zarzuciło program taniego budownictwa mieszkaniowego, jak to było w PRL. Pogardzana przez postsolidarnościową propagandę „wielka płyta” pozwoliła na uzyskanie mieszkań przez kilka milionów ludzi w Polsce. Teraz „kasjerzy w biedronkach” mogą co najwyżej liczyć na wczesną śmierć swoich rodziców, jeżeli chcą uzyskać samodzielne mieszkanie. Czytaj dalej ...

Re: Jak tak rzekomo dobrze zarabiacie,

Wiem, że gros samotnych mężczyzn wynajmuje mieszkania lub domy na spółkę. Z kolei polskie rodziny, które tu znam, mieszkają w domach i mieszkaniach własnościowych – nowych, nie żadnych ruderach. Ja wynajmuję sam mieszkanie, bo mnie na to stać. Wielu Polaków tutaj jednak jest – wbrew pozorom – średnio zaradnych. Po wielu latach nie znają ani norweskiego, ani angielskiego. Są więc ograniczeni do pracy u pośrednika, który zapewnia im tłumacza, albo brygadzistę polskiego. A pośrednik – wiadomo – zgarnia dużą część zarobku. Co więcej, nie trudno się domyślić, że znakomita większość samotnych Polaków, którzy zostawili w Polsce rodziny, są tu z założenia na krótko – parę lat. Niektórym rzeczywiście z paru lat zrobiło się siedem-osiem. Ale wciąż robią wrażenie tymczasowości. Więc oni nie widzą sensu inwestować w mieszkanie za około półtora miliona złotych, albo i więcej, bo to koszt i uwiązanie kredytem. Więc ciułają, odkładając co miesiąc kwotę większą, niż można w ogóle zarobić w Polsce, nie mówiąc o odłożeniu. 5-10 tys. złotych oszczędności co miesiąc jest osiągalne przy normalnym trybie życia (płacąc 5 tys. złotych miesięcznie za wynajmowane mieszkanie). Inwestycja w mieszkanie, czy dom jest raczej dostępna dla młodszych wiekiem. Więc – siłą rzeczy – dotyczy raczej młodych rodzin, które w miarę wcześnie i razem tu przyjeżdżają. Od nich wymaga się mniejszych zarobków i wkładu własnego w kredyt mieszkaniowy. Starszy, w pojedynkę musiałby mieć ok. pół miliona złotych w gotówce, by móc dostać kredyt. A jak Polak ma tyle, to rzadko wyjeżdża na saksy. Matematyka odpowiedziała na twoje pytanie. Czytaj dalej ...

oszukują polaczków, nie Polaków

Ja jednak mam wrażenie, że Polacy poniekąd sami na to pozwalają. Pracują po 5-8 lat na umowach śmieciowych w Adecco i nie uczą się żadnego języka. Znając podstawy norweskiego, bądź angielskiego, mieliby możliwość zatrudnienia „bezpośrednio”. Ale tak jest wygodniej – wynająć mieszkanie w piwnicy na 5-7 chłopa i żyć z dnia na dzień… A do autora artykułu – błąd rzeczowy już w pierwszej linijce: w Norwegii nie ma ustawowej płacy minimalnej. Jak się o czymś pisze, to należałoby się przygotować. A podstawowe informacje można znaleźć w kilka minut. Minimalne płace są wynikiem umów zbiorowych związków zawodowych z pracodawcami. Czytaj dalej ...